Uważaj na niego!

Szukasz podobnych tekstów?

Bądźmy w kontakcie na Facebooku!

„Uważaj na niego”, mówili. „Ma jakieś dziwne znajomości, jemu nie warto ufać”, „nie będzie chciał nic zrobić bezinteresownie”, „jeszcze się na nim przejdziesz”. Kiedy młody nauczyciel zaczyna pracować z uczniami i chce zrobić z nimi coś więcej, niż tylko zrealizowanie podstawy programowej, nie ma lekko.

Ona usłyszała takie słowa o jednym z uczniów technikum. Był trochę pyskaty, czasem za bardzo bezpośredni, miał średnie oceny, a jeszcze niższe z zachowania. Ale dała mu szansę. Pozwoliła mu współorganizować jedno szkolne wydarzenie. Zobaczyła w jego oczach coś, co ją zdziwiło. Satysfakcję, pasję, poczucie, że on potrafi, że podoła. Zastanowiło ją to.

Od innych nauczycieli usłyszała, że jest perfidny, że kieruje się tylko tym, co może ugrać, że angażuje się w coś tylko wtedy, gdy jemu się to opłaci. Nie wierzyła, nie chciała wierzyć. Może w niej było coś, co część nauczycieli już straciła – wiara w ludzi.

Budowała swoje relacje z uczniami inaczej, niż większość belfrów. Słuchała, wspierała, dawała przestrzeń do działania. Mówiła: „zrobimy to, jeśli WY to przygotujecie. Ja będę tylko czuwać”. Pozwalała realizować pomysły, na które nikt wcześniej się nie zgadzał. Noc w szkole? Nagranie filmu? Wielka sprzedaż tostów na szkolnym korytarzu, ze zbiórką pieniędzy na cel charytatywny? Dlaczego nie. Jedno zdanie które powtarzała jak mantrę, brzmiało: „zgodzę się, jeśli zrobicie to od a do z. Jesteście za to odpowiedzialni”. Uczniowie uczyli się przy niej angażowania się w aktywność, odpowiedzialności za własne decyzje, koordynowania projektów, zarządzania zespołem. Byli dla niej partnerami, a nie robotami, którzy muszą wykonywać czyjeś polecenia.

Zorganizowała kolejne, ogromne wydarzenie w szkole, wraz z samorządem. Uczestniczyło w nim kilkaset osób. Jemu przydzieliła rolę koordynatora. Temu chłopakowi, przed którym wielu ją wcześniej ostrzegało. Jego zadaniem było rozdzielenie obowiązków i dopięcie całości. Okazało się, że swoje wszystkie rzekomo najgorsze cechy, wykorzystał w najlepszy możliwy sposób. Swoją wybuchowość przemienił na umiejętność zarządzania zespołem i działania pod presją czasu, ironię przemienił na umiejętność rozładowania atmosfery w zespole, w międzyczasie pokazał, że ma niesamowitą zdolność do realnej i trzeźwej oceny sytuacji.

Kiedy zabrakło miejsc dla gości, ona wpadła w panikę. Nie wiedziała, co zrobić. On wziął ją na bok i powiedział: „Zaufała mi pani. Ja nie nawalę. Zaraz to ogarnę”. I to zrobił. Dzięki niemu, zespół 30 uczniów zrealizował zadania, lepiej niż dorośli. Po całym dniu to on był cichym bohaterem tego wydarzenia. A inny nauczyciele przecierali oczy ze zdumienia, patrząc na „cynicznego, wrednego i interesownego” ich zdaniem chłopaka, który zaangażowany do samego końca, z krótkofalówką w dłoni pilnował, by wszystko szło zgodnie z planem. Pytali się jej: „co Ty z nim zrobiłaś? To nie ten sam człowiek”.

A ona ze łzami w oczach patrzyła na swoją młodzież, której „tylko” pozwoliła działać. Ludzi, w których uwierzyła i pokazała im, że szkoła przekazuję nie tylko wiedzę, ale także wartości i kompetencje…

Dowiedz się więcej.

Przyjdź na nasze webinary!

Hej, co myślisz o tym tekście? Daj nam znać w komentarzu lub podziel się nim ze znajomymi! 🙂